Pomimo szybkiego rozwoju medycyny, padaczka wciąż jest jedną z tych chorób, które nadal są określane jako te, których nie potrafimy wyleczyć. Oczywiście podawane leki potrafią złagodzić jej objawy, a przede wszystkim intensywność napadów drgawkowych, jednak nie wyprowadzają z choroby. Co więcej szacuje się, że około jedna czwarta chorych w ogóle nie reaguje na leki uśmierzające przebieg ataków. Mówimy wtedy o padaczce lekoopornej.

Epilepsja zwana padaczką jest chorobą centralnego układu nerwowego, która charakteryzuje się przerwami w wysyłaniu sygnałów elektrycznych przez mózg. Przerwy te powodują czasowe kłopoty z komunikacją pomiędzy komórkami nerwowymi, co prowadzi do napadów padaczkowych. Można je porównać do wyładowania elektrycznego w mózgu, które sprawia, że chory wykonuje niezamierzone przez siebie ruchy. Pojawia się z wielu przyczyn, m.in. po udarze, infekcjach zakaźnych (takich jak zapalenie opon mózgowych lub zapalenie mózgu), spowodowana wadami w budowie mózgu, urazami mózgu czy zaburzeniami metabolicznymi. Jednak u ponad połowy dzieci padaczka jest idiopatyczna. Oznacza to, że niemożliwe jest ustalenie wyraźnej przyczyny choroby, ale większość dzieci z idiopatyczną padaczką ma w rodzinie przypadki tej choroby.

Częste napady są bardzo wyczerpujące szczególnie dla dzieci. Mogą powodować chroniczne zmęczenie, dezorientację dziecka, bezdech. Może zdarzyć się też, że dziecko po napadzie
będzie nadmiernie pobudzone i tym samym trudne do uspokojenia.
Także dla rodziców dziecko z epilepsją oznacza 24-godzinny dyżur przez 7 dni w tygodniu. Na każdym kroku, zwłaszcza kiedy ataki są częste i trudne do przewidzenia, opiekunowie muszą zadbać o bezpieczeństwo dziecka na wypadek napadu padaczkowego. Począwszy od kąpieli, w której powinni asystować małemu dziecku, a w przypadku nastolatka pilnować, by brał kąpiel czy prysznic tylko wtedy, kiedy dorosły jest w domu i nie zamykał drzwi na klucz. Czuwać trzeba też podczas aktywności poza domem. Rodzic nie powinien dopuszczać do sytuacji, w której dziecko chore na padaczkę na przykład samo pływa w wodzie lub jedzie na rowerze czy hulajnodze bez kasku. Taki nadzór jest trudny zarówno dla opiekunów jak i dla rosnących przecież dzieci.

Jak już wspomnieliśmy leki przeciwpadaczkowe tak naprawdę nie leczą samej choroby, mogą być skuteczne w tak zwanym leczeniu objawowym, ale zdarza się, że miewają uciążliwe skutki uboczne.
A co w przypadku padaczki lekoopornej?

Od lat prowadzone są badania w kierunku leczenia zastępczego i okazuje się, że bardzo obiecujące wyniki dają oleje CBD. Podawanie kanabidioilu jest metodą nieinwazyjną i bezpieczną nawet dla małego dziecka. Co więcej metoda ta okazuje się być bardzo skuteczna. Wsparcie kuracji olejami CBD badane jest od ponad 40 lat. Pierwsze pozytywne wyniki przedstawił słynny Doktor Honoris Causa, profesor Raphael Mechoulam jeszcze w latach 80.

Wykazał on, co potwierdziło następnie szereg przypadków na całym świecie, że kannabinoidy osłabiają, a często nawet zatrzymują powstawanie innych neuroprzekaźników. Oznacza to, ze skutecznie hamują niepotrzebne akcje mięśni, które nie były zamierzone. Wyniki badań były na tyle obiecujące, że kurację za pomocą CBD w przypadku napadów padaczkowych rekomenduje Brytyjskie Towarzystwo Pediatrów-Neurologów. Rodzice dzieci z lekooporną padaczką oprócz zmniejszenia częstotliwości napadów deklarują też inne korzystne efekty przyjmowania olejków, takie jak zwiększenie koncentracji, lepszy nastrój i spokojniejszy sen.

Trzy lata temu Amerykańskie Stowarzyszenie Epilepsji (AES) na dorocznym, 70. sympozjum, niezaprzeczalnie potwierdziło, że CBD hamuje napady padaczki. Ujawnione przez AES wyniki leczenia wykazały, że kanabidiol skutecznie redukuje tak częstotliwości napadów u dzieci i dorosłych, jak i ich siłę. Stowarzyszenie prowadziło leczenie od 2014 roku w Filadelfii i obejmowało dzieci z epilepsją z całych Stanów Zjednoczonych. Przy czym autorzy badań nad wpływem CBD na organizm podkreślają, żeby zawsze dostosować swoje oczekiwania do możliwości olejków zastosowanych w tej nowej metodzie leczenia.